Blog lekko intelektualny

Wpisy

  • piątek, 09 września 2016
    • Polityczne Ścieńcie Fikcion

      „Jaki koń jest – każdy widzi. Można się było wkurzać na PO czy PSL, że tu interesik, tam interesik, ale ten obecny bezmiar inteligencji inaczej jest kapsem za dużym do przełknięcia.

      Chyba.

      Inteligencja zobowiązuje. Nie ma sensu szarpać się z chamem – on ma pięści i rynsztok, my mamy głowę, mózg.

      No to jak przełknąć profesjonalnych inaczej przedstawicieli pisowskiego suwerena?

      Wbrew pozorom odpowiedź jest bardzo prosta i wręcz narzucająca się!

      Pozwolić im działać.

      Pozwolić? Działać? Psuć wszystko i wszędzie, na każdym szczeblu w kraju i za granicą? Pozwolić deptać prawo i kraść w majestacie bezprawia? Obwozić drewnianym wozem do siana lotniczą tragedię i handlować nią na wszystkich jarmarkach? Skłócać Polaków między sobą i ze wszystkimi (wyjątek: Węgry, Turcja)

      TAK! TAK i jeszcze raz TAK!

      I za poprzedniego czasu najtrudniej było wyrzucić zasiedziałych, którzy nie byli na rękę ani władzy, ani opozycji.

      Sru! Już ich nie ma.

      W spółkach skarbu państwa - sru i jeden nowy kolor na fotelach.

      W armii podział był już od dawna: młodzi zawodowi z trudem wytrzymywali te idiotyzmy kadrowej z lat sześćdziesiątych. Teraz młodzi pis (nie daj Boże ONR) będą bojowo sterować armią. Nawet szef sił specjalnych wyleciał z roboty, więc jest miejsce dla Misiewicza. A nie, to żart taki. Niesmaczny? Nooo, to przepraszam.

      Na uczelniach też czystki: obowiązkowo ekonomia polityczna socjalizmu i... apel jakiś przed każdymi zajęciami.

      Do tego wszystkiego kradnie się, gdzie i jak się da: tu dajemy podwyżki w administracji, tutaj posłom, tam radom nadzorczym, doradcom, konsultantom. Wysokie odszkodowania dla rodzin do 7-go pokolenia wstecz po ugodzie z „czynnikiem państwowym”.

      Ehhh, wydawać by się mogło – ile tego odkręcania będzie, jak już pożegnamy pis i złożymy go na śmietniku historii...

      No będzie, aleee... Depisyzacja to ZŁOTY KLUCZ.

      Bo... może jednak wcale nam nie chodzi o to, aby tych wszystkich zmian nie robić, ale żeby je ZROBIĆ, ale rękami innych...

      NIE MY podwyższyliśmy sobie pensje.

      NIE MY zlikwidujemy (może) krus.

      NIE MY robimy czystki w szkołach, służbie zdrowia, górnictwie.

      NIE MY kompromitujemy tych, na kompromitacji których nam zależy.

      NIE MY wprowadziliśmy nowy regulamin czy prawo które... wcale nie jest takie złe, pod warunkiem, że to MY jesteśmy u władzy.

      Zawsze będzie można zwalić wszystko na głupi pis, depisyzując tylko to, co jest nam obojętne lub na rękę...

      Więc dajmy im to robić. Żeby ludzie nie pomyśleli, że z nami jest coś nie tak, teraz pokrzyczymy, pomachamy w sejmie konstytucjami. Poprotestujemy, żeby rzeczywiście nie zrobili całkowitego przewrotu, ale tak, żeby im też nie odbierać zabawek.

      Ludzie widzą, co chcemy, żeby widzieli - będą nas popierać i wspierać przeciw pis.

      Jaka to radość będzie i jakie zwycięstwo, jak pod koniec kadencji (prawie) cała opozycja się zjednoczy, wyjdą dokumenty na fałszerstwa władzy, afery obejmą dowodami braci K. i będzie wiadomo, że dresiarze (czyli głosujący na pis, nawet ci w garniturach – bo dresiarz to stan umysłu) zostali wyciulani przez swoich.

      Suweren pisowski może się zgodzić na dyktaturę, na oszukiwanie bogatych, na janosikowanie, ale wk**i się, kiedy okaże się, że ICH ludzie oszukali ICH samych. (...)”

      I jak, podoba Wam się część jednego z rozdziałów mojej nowej książki Polityczne Ścieńcie Fikcion w Polsce?

      Co? Brzmi jak totalne Science Fiction?

      To, że ludzie będą latać jak ptaki, też brzmiało. A latają...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jjsmoczyk
      Czas publikacji:
      piątek, 09 września 2016 09:17
  • niedziela, 31 lipca 2016
    • A co jeśli...?

      Patrzam i oczom nie wierzę. Poruszam się jak w transie, jak na granicy jawy i snu. Kolejne informacje nie powodują już zdziwienia. Ani złości. Powoli wzbudzają strach. Czy można być aż tak głupim? Albo takim psychopatą? Czy istnieje świat równoległy, w którym każda zwyczajna rzecz ma swój odwrotny odpowiednik? Czy Harry Potter i jego ciemny świat istnieją tu i teraz naprawdę?

      A co jeśli...

      To wszystko jest totalną mistyfikacją. Teatrem, sceną, aktorstwem na wielką skalę. Co, jeśli tu wcale nie o politykę i Polskę chodzi?

      Żołnierze wyklęci, Powstanie Warszawskie, afera Amber Gold, Skoki. TK, Smoleńsk, chamstwo w sejmie, wojna z UE.

      Iluzja.

      Zwróć uwagę widza na jedną rękę, drugą wykonaj trik.

      Aktorstwo.

      Mówisz to, co w scenariuszu, rozpisanym na wiele twarzy, na wiele wątków.

      Totalne oszustwo.

      Magiczne słowo wcale nie brzmi „proszę”. Magiczne słowo to KASA.

      A co jeśli...

      To wszystko tylko po to, aby zrobić największy na świecie skok na kasę?

      Wszystko w jednych rękach – pełna władza bez kontroli. Bezczelne ignorowanie wszystkiego.

      Z jednym celem – ukraść jak najwięcej. Gdzie się da. Komu się da. Bez oglądania się na przyszłość. Po nas choćby potop. Ja mam pieniądze – ty się wal! Zanim mnie odsuniesz od władzy, skarmię się na maksa. Bez ograniczeń, bez oporów moralnych. Z imieniem Boga na ustach, z PRL-em w sercu, mową dla ciemnych idiotów w mediach. Rydzyk razy dziesięć. Razy milion.

      Rok 2030. Dług wynosi czterokrotność PKB. Pisowskich chłopaków z ferajny już dawno nie ma w Polsce – siedzą nad błękitną wodą, popijając szkocką. Przeglądając wiadomości śmieją się z tych wszystkich doktorów i profesorów, magistrów uczelni prywatnych, sędziów i demokratów. Z dzieciaków i tych ciemnych, którzy uwierzyli w ich brednie.

      A podobno Polaku taki mądry jesteś! A w rogi wali Cię zwykły dres ze średnim, ale w garniturze. Sam go wybrałeś...

      Kurtyna w dół. Koniec pierwszego aktu...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jjsmoczyk
      Czas publikacji:
      niedziela, 31 lipca 2016 12:16
  • wtorek, 28 czerwca 2016
    • Ach damą być...?!

      Kiedyś mi się wydawało, że żeby zostać dyrektorem, trzeba się bardzo dużo uczyć i dużo wiedzieć. Życie zweryfikowało to brutalnie: aby zostać dyrektorem, trzeba wykazać się dość szeroką nutą psychopatyczną przy minimalnej wiedzy, nawet fachowej. Politykom wydaje się, że elektorat to czysto ubrana, upudrowana i wypachniona dama, reagująca na logiczne argumenty. Ciekawe, kiedy pojawią się pierwsze oznaki mądrości wśród nich i dostrzegą to, co już dawno zweryfikowało życie.
      Co?
      No że dama damą nie jest...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jjsmoczyk
      Czas publikacji:
      wtorek, 28 czerwca 2016 09:35
  • piątek, 27 maja 2016
    • Polski Matrix raz nowy

      W definicji „polityka” jest coś z cech psychopatii społecznej (powtarzam za psychiatrą z 50 letnią praktyką), a więc realizacja własnych celów, z pominięciem dobra tzw. elektoratu (zachowanie antysocjalne, antyspołeczne, amoralne).

      Każde kłamstwo jest uzasadnione celem (własnym).

      Elektorat się kupuje na rok-pół roku przed wyborami.

      Głosi się wtedy (naj)bardziej populistyczne hasła.

      System działa niezależnie od informatyka, który go obsługuje. Obejmuje określony typ "suwerena".

      Poza systemem są ludzie, którzy poznali działanie systemu. Zazwyczaj pozostają w ukryciu. Są zainteresowani ciągłym działaniem systemu, gdyż jego działanie chroni ich samych. Z niewidzialnej dla większości pozycji sterują politykami.

      Każdy osiąga cel. Także politycy. Są oni w systemie i czerpią korzyści z tego bycia w systemie, z poziomu admina. Ich wymiana (nowa partia/ekipa) nie zmienia działania systemu, tylko napełnia kieszenie nowo wchodzących do systemu.

      To tak modelowo, żeby nie mieć wielkiego żalu do PO, PSL czy SLD albo za chwilkę do innych (PiS z tego zestawienia wyłączone. Szczegóły w innym felietonie).
      Człowiek dąży do zaspokojenia potrzeb, zgodnie z piramidą Masłowa. Jeśli większość je zaspakaja, system jest stabilny. Jeśli wielu czegoś brakuje, natychmiast pojawiają się nowi psychopaci, chcący naprawić system i napchać własne kieszenie. I to z grubsza dzieje się u nas. Oczywiście są też głupole, którzy robią to z przyczyn ideologicznych. A fuj!

      I tylko naiwnego elektoratu żal...

      A co z posłem K.? Nic. Ten żyje w oddzielnym, politycznym Matrixie polskiego Matrixa...

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jjsmoczyk
      Czas publikacji:
      piątek, 27 maja 2016 22:31
  • poniedziałek, 25 kwietnia 2016
    • Taki prosty plan

      Tak sobie myślałem, jak to się dzieje, że On, mając tyle lat, ma jeszcze ochotę na młócenie się z przeciwnikiem. W zasadzie z wieloma przeciwnikami. Ma kota, mieszkanie, trochę kasy. No wystarczy do normalnego życia – mógłby się zapisać do czytelni. Albo zapisać się do Klubu Prostego Prawnika (KPP w skrócie) i co tydzień chodzić na spotkania i słuchać albo prezentować opracowania prawne.

      Ale gdzie tam…

      On śni. On jest wielki. On jest jeszcze większy niż ci najwięksi! Wódz Słońce… Pfuuui! Słoneczko Peru to przecież ten… No wróg. On jest raczej nooo… Zbawiciel Odnowiciel! Tak. Dar Boga (chyba).

      Dlaczego?

      Stworzył partię. Próżność i Samozadowolenie. Każdy się chciał zapisać, nie każdego wzięli.

      On sam najlepiej wie, jak rządzić. Potrzebuje tylko pożytecznych idiotów. Są. Każdy pcha się na afisz, każdy mały chce być wielki. I on im to da-je. Jeśli nie będą podskakiwać.

      Hodowla?

      Tak. Tabun ludzi czeka na skinienie ręką, aby gryźć, szczekać, szarpać, oślinić, sprowadzić do ziemi. Kto najlepiej ugryzie, dostanie. Nie ma tyle posad w państwie? To się stworzy. On wie, jak utrzymać zgraję. Sforę. Ale on nie ma czasu ich pilnować. Potrzebni pasterze. Są. Od setek lat – gotowi na każde skinienie. W imię Świętej Mamony i Wydajnej Pańszczyzny. Pod osłoną czerni szat. W wynajętych od Pana domach, gdzie szarogęsią się kosztem maluczkich. Pilnują. Co niedzielę dorzucają do kotła. Grożą, zaganiają na jedyną słuszną drogę, pilnują.

      Partnerzy w biznesie?

      Tak! Jest mały, ale tuba duża. Potrzebne coś dla leniwych. Ojciec Manipulator lubi się chwalić luksusem. Za garść monet (choć lepsze banknoty) handluje zbawieniem. Też ma tubę, ale dla leniwych – tv i radio – kto nie może albo nie ma sił wyjść z domu – biedny! Falle dosięgną go wszędzie. Ostoją wieś polska – zabita dechami, smutna, na kolanach, z gołą ….

      Interes doskonały. Teraz tylko udupić tych uśmiechniętych naiwniaków. Marzycieli, jakichś demokratów, liberałów czy komuchów.

      Każdemu wolno gadać.

      To gada. Kasa kupi każdego. Jak nie kupi to głupi. Jak głupi będzie milczał. Ze strachu. Kłamstwo? A co to jest kłamstwo? Nikt mu nie powie, że czarne jest czarne, a białe jest białe. To on przydzieli kolory barwom. On poda ton. On wyznaczy drogę. Ale innych pożytecznych idiotów trzeba kupić za większą kasę. Oni wiedzą, jak mówić, żeby inni uwierzyli.

      Uwierzyli. Zagłosowali. Jest wszystko. Jest i klops… Dookoła ludzie nie rozumiejący myśli Zbawiciela Odnowiciela.

      Co robić?

      Zanim wszystko się zawali, jest czas. Niewiele, ale jest. Gospodarka idzie jeszcze z rozpędu. Jest kasa w kasie. Są wyznawcy. On wie, że to nie ma szans powodzenia. On wie, że katastrofa jest nieunikniona. Ale jak nikt nie powie, że to koniec, to nikt się nie zorientuje. A jak się zorientuje? To się go zamknie. Policja nasza. Prokuratura nasza. A jak zorientują się oni? No przecież prezesi nasi, administracja nasza, komisja wyborcza nasza. A jak zaprotestują? No wojsko też nasze, Antek utrzyma. Klika sowiecka trzymała porządek w obozie przez ponad 40 lat! Można? Można! Jemu się nie uda? Uda się. Zrobi się ustawę. TK nie pozwoli? Rozpirzy się TK, przejdzie wszystko. A jak się postawią? To się zlikwiduje wybory. Bo do czego są potrzebne, jak naród już wybrał? Wybrali to on przecież jest! Wystarczy na kolejne 30 lat.

      Obywatele wyjdą na ulicę? Kiszczak był miękki. Twardo za ryj. Broń do ręki. 10 strzałów ostrzegawczych… przed siebie… Każdy… Bum! Trach!

      Obudziłem się.

      Straciłem wątek. Boję się wyjrzeć za okno. Nie pamiętam już, w którym momencie usnąłem i co z tego jest jeszcze snem, a co już rzeczywistością…

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jjsmoczyk
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 kwietnia 2016 18:36

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny